Dzień dobry, od bardzo dawna (35 lat!) cierpię na ogniskową dystonię ręki. Nie potrafię już grać arpeggiów ani nawet utrzymać kostki, ani nawet rozpoznać, jaki byłby właściwy ruch! Dodam, że jestem muzykiem o tradycyjnym wykształceniu (złoty medal konserwatorium…, konkursy, orkiestry…). Zdobyłem państwowe uprawnienia nauczyciela muzyki (CAPES). Jestem w głębokiej rozpaczy, bo przez te 35 lat konsultowałem się z wieloma specjalistami: fizjoterapeutami, kliniką chirurgii ręki, grafoterapią, neurologami, hipnoterapią; przeszedłem też dwie operacje: cieśni nadgarstka oraz przecięcia mięśni glistowatych palca serdecznego i małego prawej ręki… Przerywam to wyliczanie, bo lista byłaby bardzo długa, i pozostawiam Panu wyobrażenie sobie, jak wielki jest mój ból psychiczny i moralny z powodu tego, że nie mogę już grać. Moja bezradność jest ogromna, poświęciłem temu całe życie. Opis niemal dokładnie odpowiada przypadkowi, o którym mówi Pan w tym filmie. Czy może mi Pan pomóc, i jak? DZIĘKUJĘ!